Orley Scratches

Społeczny dylemat więźnia

Wiele sporów pomiędzy regulacjami a business friendly polityką przedstawiane jest jako alternatywa, w której po jednej stronie jest konkurencyjność, a po drugiej działanie w sposób etyczny.

Nie pomagają oczywiście źle zakomunikowane / przebiurokratyzowane regulacje; ale dziś nie o tym.

Dziś o tym, że istnieje coś takiego jak społeczny dylemat więźnia. Podstawowy dylemat więźnia z 1950 roku, z teorii gier:

Policja zatrzymała dwóch podejrzanych. Nie mając dowodów, rozdziela więźniów i przedstawia każdemu ofertę: Jeśli zeznasz przeciwko drugiemu, a drugi będzie milczeć, wyjdziesz na wolność, a milczący dostanie pięcioletni wyrok. Jeśli obaj będziecie milczeć, obaj dostaniecie 6 miesięcy za inne przewinienia. Jeśli obaj będziecie zeznawać, obaj dostaniecie po 5 lat.

Jeśli obaj zachowają się samolubnie, dostaną po 5 lat, jeśli obaj zachowają się altruistycznie obaj dostaną po 6 miesięcy, jeśli jeden będzie altruistą a drugi socjopatą, jeden odsiedzi 5 lat, a drugi 0.

Ok, a teraz wariant społeczny: od 2000 do 2022 ilość samobójstw dziewczynek wzrosła (i w USA, i w Polsce) o 50-300% zależnie od źródła i podgrupy wiekowej; często przyjmuje się, że w skutek używania social mediów. Załóżmy, że rodzice zakazują córce używać social mediów do 16 roku życia; jeśli reszta klasy dalej komunikuje się głównie za pomocą instagrama, w efekcie dziewczynka staje się wyrzutkiem, nikt jej nie zaprasza na urodziny, przestaje być członkiem społeczności. Jeśli wszyscy rodzice w klasie/szkole dogadają się na ten sam zakaz, wszystkie dzieci zyskują. Swoją drogą, nie popieram zakazów użytkowania social mediów poniżej 18 roku życia O ILE są one kosztem drastycznego spadku prywatności użytowników internetu; ale to osobny temat.

Do czego zmierzam: firma nie musi tracić na regulacjach. Jej pracownicy mogą być szczęśliwsi, być w stanie spojrzeć w lustro; można konkurować w oparciu o jakość a nie w oparciu o antyspołeczne praktyki.

Hiopotetyczny przykład: załóżmy, że wprowadzony jest zakaz wprowadzającego w błąd marketingu / promocji w aplikacjach / reklam z głośników na terenie sklepów; ba, w ogóle promocji jako takich (poza przecenami na starzejące się produkty). Narzucona jest standaryzacja np. objtości bądź etykiet i czytelności składów produktów. Minimalna przestrzeń pomiędzy półkami i w kolejce do kasy.

W pierszej chwili może się wydawać, że takie zmiany podniosą drastycznie ceny towarów - bo nagle ludzie kupują mniej, sklepy muszą mieć większą powierzchnię (która kosztuje).

A jednak wszyscy potrzebują robić zakupy. Przestrzeń miejska jest tak droga, bo uparliśmy się wszyscy migrować do wielkich miast i nie dbać o wymierające miasteczka. Nieruchomości kosztują tak dużo, na jak duży kredyt kupujący są w stanie sobie pozwolić. Pojawi się presja na developerów i planistów miejskich, żeby pozostawiać więcej przestrzeni na większe sklepy. Klienci zaskoczeni brakiem skomplikowanych promocji nie pójdą do konkurencji, bo ta również nie będzie miała możliwości kombinować.

Ok, tutaj trochę mieszam kilka tematów:

  1. rzeczy, które mnie osobiście wkurzają w konstrukcji tego jak teraz kupujemy jedzenie potrzebne nam do przetrwania
  2. regulacje, które wg mnie nie są w stanie zaszkodzić żadnemu uczciwemu sprzedawcy
  3. regulacje, które są w stanie zaskodzić tymczasowo niektórym sprzedawcom zależnie od segmentu rynku, w którym się znajdują; oraz moją opinię na temat tymczasowości tych szkód

Tym niemniej, próbuję teraz jedynie zilustrować koncept sam w sobie prosty (a bardziej złożony w im bardziej konkretne przykłady wchodzimy): Antyspołeczne zachowania opłacają się tylko wtedy, kiedy są rzadkie. Jeśli są powszechne, wszyscy na nich tracą. Innymi słowy, opłacają się tylko podmiotowi, który je wprowadza; potem reszta nie ma już wyjścia i musi je powielić jeśli nie chce wypaść z rynku.

Rolą Państwa jest pomoc firmom w skomunikowaniu się i ukróceniu antyspołecznych praktyk. Ważne, żeby to było Państwo; ponieważ innym rodzajem Społecznego Dylematu Więźnia jest zmowa cenowa; ale akurat w tym temacie jako konsumenci chcielibyśmy, żeby firmy jednak się nie dogadywały... Dlatego Państwowość jest niezbędna dla sprawnego funkcjonowania kapitalizmu.

I teraz nie kłócę się czy to dotyczy 1% czy 0.0001% czy 99.999% regulacji. Chętnie się pokłócę na konkretnych przykładach w innych artykułach. Zmierzam jedynie do tego, że ISTNIEJE zjawisko regulacji, na których wszyscy (lub prawie wszyscy) korzystają.