Czego robić mniej

Jak już słucham (rozrywkowo głównie) tego całego self-help slopu, to niech z tego będą spisane osobiste wnioski.
Czego chcę w życiu mniej:
- jeść na noc (tylko niskokaloryczne białko jest ok, mało)
- pić kawy (10 kaw tygodniowo wystarczy)
- gotować (trudny sport i trudna praca - wystarczy)
- oszczędzać na sprzęcie wspinaczkowym (nie po to tyle pracuję, żeby porównywać czy 40zł taniej będzie w skalniku, czy na 8a)
- oszczędzać na zakupach spożywczych
- oszczędzać i optymalizować urlop
- optymalizować trening (robisz trening! ciesz się. nie musisz mieć progressive overload. staraj się nie kontuzjować - chodź to subtelne. ciesz się wysiłkiem. możesz robić za każdym razem inne ćwiczenia. możesz mieszać siłę z wytrzymałością z czymśtam. nie jesteś sportowcem i nigdy nie będziesz. super jak Ci trener prowadzi ale tylko czasem tak jest. tendinopatie wymagają tolerowania bólu. przetrenowanie i dziki entuzjazm to zagrożenia! trenowanie 1 systemu energetycznego naraz; nie całego ciała tylko jednej partii to lepsza regeneracja - ale to ma znaczenie w mieście, w regularności, a w ogóle to NIE JESTEŚ SPORTOWCEM ciesz się, że robisz cokolwiek)(i z tym progressive overload, bo to Cię prześladuje, wybij to sobie z głowy. rzadko jesteś w strefie uczenia, często oczekujesz za dużo i to Ci rozwala sesję. coraz lepsza technika też się liczy. regeneracyjna stymulacja jest ważna i będzie tylko coraz ważniejsza!)
- mieć przedmiotów w mieszkaniu
- mieć sukcesów wspinaczkowych (wspinanie jest nagrodą samą w sobie) (wspinanie ma odżywiać - wysiłek, przyroda, wyzwanie, strach w bezpieczeństwie - a nie być kolejną pracą, obowiązkiem, egzaminem)
- inicjatywy wykazywać w trakcie spotkań z pracy, rozmów kwalifikacyjnych; więcej relaksu, kanapa, balkon
- robić rzeczy perfekcyjnie. rzeczy mają być good enough
- optymalizować procesów, np nauki języka albo grania w grę, albo uczenia się nowego sportu
- nowych sportów - wystarczy mi siłka, bouldering, wspinanie sportowe, trad, rower, bieganie, yoga i okazyjne techenko w lesie; nie mam teraz przestrzeni na rolki, łyżwy, dry tooling, lodowce, alpinizm, taniec, sporty wodne; mogę te rzeczy 1x do roku kiedy ktoś zaproponuje, w charakterze zabawy, ale nie czegoś do doskonalenia się w tym
- pracować
- złościć się (i to dużo, dużo mniej. kosztem jest przerywanie sytuacji, zwiększenie asertywności, czasem tolerancja dystresu oraz szybkie decyzje bez optymalizacji, akceptowanie rozczarowujących sytuacji bez grzebania w nich)
Źródła inspiracji:
- 'Jak upchać wszystko w jednym życiu?' - Joanna Flis,
- https://en.wikipedia.org/wiki/Puer_aeternus (HealthyGamerGG, do którego mam zastrzeżenia, ale też dużo dobre)
- 'Terapia Akceptacji i Zaangażowania' (Wilson, Strosahl, Hayes)
- '7 nawyków skutecznego działania' - Covey
- Niedźwiedzka - odcinek o wartościach.
Edit.: z trudem to piszę, bo wydaje się mało osiągalne, ale chciałbym mniej social mediów, YouTube i polityki. Wystarczy, że chodzę na wybory, daję się wciągać w dyskusje, uczę się kolejnego języka, podróżuję, dbam o sport, zdrowie i bliskich. W razie jakieś tragedii politycznej, 300h oglądanych YT analityków militarnych niewiele zmieni. Na dodatek YT staje się coraz bardziej patologiczną platformą (algorithmic drift & niesamowicie antylogiczna i szkodliwa w formie cenzura od reklamodawców, czego sam byłem świadkiem).
Na pewno chcę też konsumować media w sposób bardziej skupiony, celowy. Książki lepsze niż filmy. Jak już filmy, to sudoku osobno. Filmy i seriale czasem lepsze niż yt. B&w filtr wieczorami obowiązkowo przez kolejne lata. Innymi słowy muszę być mniej przebodźcowany.
Chcę też rzadziej wybierać trudność i wyzwania, a częściej łatwe ścieżki. Wydaje mi się, że przez ostatnie 30 lat uważałem jakiekolwiek easy mode za występek przeciwko moralności, i to jest wbrew pozorom niebezpieczne i dziecinne w obecnym kształcie.