Nieuczciwy marketing
Wstęp
Potrzebuję ujścia dla frustracji, ale też przekonania, że idziemy w złym kierunku; czuję się bezsilny. Otóż chyba nie ma drugiej branży, do której bym miał tyle niechęci co marketing - może nie, że cały, ale jego znaczna część. Bo ok, dotrzeć do klienta to jedno, zmianpulować nim, żeby robił coś co nie jest w jego interesie to drugie. Według mnie dużo powszechnych praktyk nie powinno mieć miejsca. Dokładają się one do tego, że jesteśmy wszyscy zirytowani, przemęczeni, przebodźcowani, odizolowani od siebie coraz bardziej, podzieleni, wrodzy, chorzy, niedożywieni i przejedzeni jednocześnie; a może nawet do tego, że mamy tak niską dzietność, bo na nieustannym kortyzolu i przeładowaniu decyzyjnym ciężko odnaleźć siebie. Musimy nosić słuchawki tłumiące do sklepów, żeby odizolować się od tego jak toksycznie są zorganizowane, co nas izoluje od siebie nawzajem jeszcze bardziej.
Planuję tutaj zrobić zrzutnię na przykłady antyspołecznych zachowań firm. A jednak utknąłem na tydzień w tym miejscu próbując ustrukturyzować ten wpis.
Standardowa cena gorzej widoczna
Zamiast tego opiszę jeden postulat, który ostatnio uderza mnie codziennie a jednocześnie wydaj się być łagodny.
Cena, która jest największa wymaga wykonania akcji (obowiązuje tylko w niektóre dni, przy kupieniu 3 produktów, wymaga kuponu, aplikacji, spełnienia kilku tych warunków naraz). Ilekroć sklepy prezentują cene produktu, największa i najlepiej widoczna powinna być cena standardowa. Cena wymagająca udziwnień i kombinowania powinna być mniejsza.

Promocje na głośnikach
Uważam, że w sklepach powinno być cicho. Sklep jest przestrzenią publiczną; szczególnie sieciówka, sklep wielkoformatowy. Ogłaszanie promocji mi przeszkadza i uważam, że dokłada się do tego, że ludzie robią głupie zakupy i czują się niekomfortowo; że kierują się nie rzeczywistymi potrzebami a chęcią ucieczki jak najszybciej, ale jednocześnie z jak najbardziej zapełnionym koszykiem, żeby móc nie wracać do tego nieszczęsnego miejsca przez więcej dni.
Promocje w aplikacjach
Jestem programistą, a jednak uważam, że to jest niedopuszczalne, że za możliwość zrobienia zakupów bez nieustannego klikania na smartfonie trzeba zapłacić drastycznie wyższym rachunkiem.
Fałszywe komunikaty
'Świeże' na dowolnym produkcie - niby jak producent ma to zagwarantować? Nie zadbam, będę miał całe w pleśni a napis 'świeże' dalej będzie widniał na opakowaniu.
'Polecam batonika'. Polecam oznacza, że ktoś (pracownik, sprzedawca) używa swojej osobistej opinii, wychodzi z roli profesjonalnej, reprezentuje siebie a nie instytucję. Jeśli 'Żabka' każe pracownikom coś 'polecać' według mnie jest to z automatu kłamstwo. Formy 'zachwalam', 'prezentuję', 'a może batonik?', 'proponuję' byłyby mniej kłamliwe.
'Źródło białka' - fitatu zrobiło ładną analizę, często np. cheddar ma napis 'proteinowy' a np parmezan albo dżugas nie - mimo, że te twarde mają więcej białka i mniej tłuszczu. Tyle, że fitatu przedstawiło to jako 'klienci uważajcie', zaś według mnie to jest oszustwo ze strony sprzedawcy. Jeśli w danej kategorii produkt ma więcej X niż pozostałe albo X jest dodatkowo dodawany, to można napisać o tym na opakowaniu; jeśli nie, to po co wprowadzać w błąd? Formalnie to nie jest kłamstwo. Weźmy skrajny przykład, żeby unaocznić sytuację: miód ma 0.3g białka na 100g więc JEST źródłem białka. Ale ma też 226x więcej cukru niż białka. Gdyby napisać na nim wielkimi kulfonami ŹRÓDŁO BIAŁKA byłoby to zaprezentowanie 226x mniej ważnej informacji niż ŹRÓDŁO CUKRU na jej miejscu.
Disclaimer
To jest moja osobista opinia, że praktyki, które opisuję są nieuczciwe i antyspołeczne. Możliwe, że większość populacji Polski nie podziela mojej opinii i pewne rzeczy szkodzą mi bardziej niż przeciętnej osobie. Nie wiem też, czy poniższe praktyki łamią prawo ani nie mam dowodu, że są celowym wprowadzaniem w błąd. Piszę jedynie, że ja czuję się nimi wprowadzony w błąd, odbieram je jako atak na mnie i uważam że powinny być karane. Nie informuję jaka jest norma społeczna, tylko jaka powinna być wg mnie. Przy czym jestem randomem, klientem a nie socjologiem, albo osobą z doświadczeniem w pisaniu prawa.